img_0145Na samym początku pragnę was poinformować o DRASTYCZNYCH FOTOGRAFIACH !!! Osoby która przez ponad 3 lata walczyła oto, aby jej cera powróciła do pierwotnej- bez problemowej wersji.
Napisanie tego postu zajęło mi prawie 2 miesiące. Pragnęłam wam przekazać jak najwięcej informacji. Tyle co miałam oraz pamiętałam- zawarłam w poniższym wpisie.
Post nie jest krótki, nie jest „ładny” ale za to jest prawdziwy…
Zdjęcia które prezentuję wam poniżej, wykonywałam jako dokumentacje/ przebieg mojego leczenia aby widzieć efekty poszczególnych kuracji. Nigdy nie myślałam ani nie planowałam upubliczniać je gdziekolwiek. Jednak wydaje mi się, że mogą pomóc wielu osobom borykającymi się z podobnym problemem. Nikt nie jest idealny a ja obnażę się przed wami w tym poście w sposób najbardziej intymny jaki tylko możecie sobie wyobrazić. Z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że z większą łatwością przyszłoby mi paradować topless niż pokazać poniższe zdjęcia. Raz się żyje! Nie są one pozowane, brak na nich uśmiechu, widać tylko zaczerwienioną oraz popuchniętą od wykwitów skórę. Jeżeli sądzicie, że wasza skóra jest w fatalnym stanie, prawdopodobnie poprawię wam tym wpisem humor. Z drugiej strony wiem ile z was ma ten sam problem. Wiem ilu z was odebrał on OGROM SAMOAKCEPTACJI ORAZ PEWNOŚCI SIEBIE! Sama z tym walczyłam przez lata, ukrywając swój problem pod warstwą makijażu, który nie zawsze zdawał egzamin.  Jednak dzięki tej walce, dziś doszłam do perfekcji w kamuflażu.
Przez cały okres dojrzewania mogłam się chwalić niemalże idealną, nieskazitelną cerą. Sporadyczne wykwity, towarzyszyły mi głównie podczas gorszych dni raz w miesiącu. Mając ponad 20 lat nigdy bym nie pomyślała, że problemy skórne są jeszcze przede mną. Niestety tak się stało…
Listopad 2011- początek problemów.
Bagatelizowałam sprawę, myśląc „skoro samo przyszło- samo przejdzie.”
Był to czas, w którym od paru lat mieszkałam w Irlandii. Zmieniłam swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze oraz towarzyszyła mi duża dawka aktywności fizycznej. Problem, zaczął być dla mnie prawdziwym problemem po półrocznych zmaganiach z wykwitami skórnymi. ( oh, jak niewinnie to brzmi. )
W lutym 2012r. Pierwszy raz udałam się do „dermatologa” (Lekarz rodzinny ze specjalizacją dermatologiczną- Irlandia)
Na pytanie „Co mi dolega?” „Skąd się wzięło?” „Jaka jest przyczyna powstałego problemu?” usłyszałam: „Nie wiadomo- mogło samo przyjść.” 0_O Został mi przypisany antybiotyk na 6 miesięcy.  e83d3b4eef
Niestety biorąc go nie wiedziałam, że jest to silny antybiotyk. Przez pierwsze 3-4 miesiące, nie stosowałam tabletek probiotycznych. Nabawiłam się kwasowości żołądka.
Produkty które stosowałam:
Benzoyl Peroxidie 5% (40g) 2×1
Lymecycline 300mg (Tetralysal) 1×1
Emulsifying Ointmet 2×1
Betamethansone 0,1% 3×1
Czerwiec 2012r.
Przyjeżdżając na urlop do Polski, postanowiłam udać się do Dr. Lis. aby upewnić się, że leczenie jest odpowiednio dobrane. (Po czterech miesiącach od rozpoczęcia terapii nie zauważyłam ŻADNEJ poprawy.) Pani dermatolog raczyła mnie poinformować, że lek powinnam przyjmować przez 6 miesięcy (Tetralysal) aby było widać rezultat. (wypisując mi receptę na kolejne 2 miesiące przyjmowanego antybiotyku.) Tak też zrobiłam. (Głupia. Jednak kto zna się lepiej niż wykształceni w tej dziedzinie lekarze, prawda? )
Terapia pomogła zaledwie wyciszyć problem( nie pogarszało się), jednak nie zlikwidowała go.
W październiku 2012r. nastąpiło jeszcze większe pogrszenie stanu zdrowia skóry oraz… zanik miesiączki na 5 miesięcy. Badania ginekologiczne- bez zarzutu. Okazało się, że przez miesiące przyjmowałam również sterydy, które mogły wywołać właśnie takie rozchwianie hormonalne w ciele.
Pierwsze zdjęcia jakie znalazłam to te poniżej:
Luty 2013r.
image (2) imageimage (3)
Zarówno powyższe zdjęcia jak i tekst poniżej to treść maila który udało mi się odnaleźć skierowany do kolejnego dermatologa.
„Oczyszczanie twarzy: Cetapil
Demakijaż: Bioderma Sensibio płyn micelarny do skory wrażliwej.
Tonizacja: 4% mleko (tak też wyczytałam w internecie )
Marzec-sierpień (6 miesięcy) zażywanie antybiotyku: Tetralysal +skinoren krem. Poprawa kondycji tylko na czas przyjmowania lekarstw. Po 2 miesiącach od odstawienia nastąpił nawrót. Od października z dnia na dzień moja skóra wygląda coraz gorzej.
Zdrowa dieta, nie przetworzone jedzenie. Brak fast foodow, chipsów itp. Warzywa, owoce, nabrał, kasza oraz ryby.
Codziennie picie soku z natki pietruszki oraz jabłka na poprawę kondycji włosów.
Wysoka aktywność fizyczna ( codzienne intensywne ćwiczenia.)”
Główny problem tkwił wtedy w „kaszce” na twarzy. Wykwitów bardzo głęboko osadzonych, nie nadających się do manualnego oczyszczenia. Twarz puchła i puchła…
24.03.2013 Powrót na stałe do Polski (4 miesiące do ślubu.)
IMG_2015
Twarz pełna wykwitów oraz nienaturalnie popuchnięta. Nawet makijaż nie dał rady zakamuflować wszystkiego.
Zmieniłam dermatologa na dr. Walcz. który przyjmował mnie w Kaliszu.
Co miesiąc były zmieniane maści( zarówno gotowe jak i na zamówienie w aptece) oraz tabletki (antybiotyki.)
Diagnoza: Zapalenie mieszka włosowego. (na twarzy… o_O Taka też była moja mina.
Ilość antybiotyków które przyjmowałam, (Zarówno doustnie jak i zewnętrznie) doprowadzała do łuszczenia się skóry- NON STOP!!! Wyobraźcie sobie te suche skórki pod warstwą makijażu… Niestety wszystko można ukryć, jednak nie zmiany w teksturze skóry bądź łuszczące się suche skórki.
IMG_2786
Lipiec 2013r.
Na mój ślub cywilny, cera była piękna i gładka. Do momentu odstawienia antybiotyków doustnych oraz tych przyjmowanych w maściach. Punktowy Pimafukort. (To jedyne co pamiętam z całej tablicy Mendelejewa która była we mnie aplikowana.)IMG_3059
Po 5 tygodniach od odstawienia antybiotyków, problem wrócił jak bumerang.
Po ślubie cywilnym nie miałam zamiaru ponownie wracać do dermatologa. JAKIEGOKOLWIEK !!!
Ok września/ października 2014r. postanowiłam wyładować swoją frustrację na biednej dr. rodzinnej i zażądałam skierowanie na wszystkie możliwe badania, które mogłyby wykazać PRZYCZYNĘ moich problemów. Żaden ze wcześniejszych dermatologów nie wpadł na ten genialny pomysł.  
Zbadałam ogólną morfologię oraz hormon tarczycy. (NFZ)
Resztę hormonów musiałam już pokryć z własnej kieszeni. (ok. 400zł)
Wyniki wykazały podwyższony hormon:
Testosteronu [0,084-0,481] wynik: 0,512
oraz trzykrotność
Dehydroepiandrosteronu (DHEA)[1,3-9,8] wynik: 28,00!
Z wynikami udałam się na konsultacje do dr. rodzinnej, która skierowała mnie do endokrynologa. Endokrynologia to dział medycyny zajmujący się tradycyjnie chorobami gruczołów dokrewnych (wydzielających hormony) oraz zaburzeniami hormonalnymi.
W tym czasie nasilił się również zły stan ogólny mojego zdrowia. Towarzyszyło mi chroniczne oraz szybkie zmęczenie. Czytaj: mogłam spać 24/7 i wciąż być zmęczona. Mimo 8-9h snu, musiałam kłaść się popołudniami na drzemki po których wcale nie czułam się lepiej.
Wpierw odwiedziłam endokrynologa w Łodzi. Diagnoza: tarczyca i standardowy Euthyrox (0,25) w minimalnej dawce. Przypisany szereg dalszych badań. Kolejne 150zł za wizytę oraz ok. 500zł za badania.IMG_5276
Wyniki zleconych badań:
USG tarczycy- w normie.
Testosteron wolny [0,04-4,18] wynik: 5,10 pg/ml
Testosteron- w normie (??? o_O)
Wit D (>30) wynik: 13,9
GGT (9-39) wynik: 8
Diagnostyka tarczycy:
Wolna trójodotyronina (FT3) [2,57-4,43] wynik: 2,51 pg/ml
Kolejny specjalistą był dr. Marek Ruchała.
Po przeanalizowaniu moich wyników badań, postanowił wypisać skierowanie do szpitala na dalsze badania.
Do tego czasu zalecił mi dietę: ZERO cukru- JAKIEGOKOLWIEK!!! Owoce do 12:00. Oraz wykluczenie nabiału. Zanim trafiłam na oddział widziałam ogromną poprawę skóry! (Ok. 2-3tyg. diety.)
CUKIER TO ZŁO!!!!! Zakwasza nasz organizm (Zakwaszony organizm to idealne środowisko dla raka oraz innych chorób- nie, nie straszę. To prawda!) oraz sprawia, że szybciej się starzejemy! (Wolne rodniki.)
Na początku Lipca 2014r. trafiłam do szpitala w Poznaniu przy ul. Przybyszewskiego na 4 dni. Tam zostały przeprowadzone kolejne kompleksowe badania.

Podejrzenie/ rozpoznanie z jakim trafiłam: Hiperandrogenizm (E28.0)
Obserwacja w kierunku: Zespołu PCO
Wyniki:
eGFR wg MDRD-  >60ml/min/1,73m2 [>60]
Cholesterol całkowity [130-200] 209mg/dl
HDL- [>45,0] 69,0 mg/dl
%HDL [>20] 33%
Wysoki cholesterol
u osoby:
– aktywnej fizycznie (5x w tyg.)
– nie jedzącej mięsa od 8 miesięcy 0_o
DHEA-s nadal podwyższone [99-340] 381 ug/dl
Mimo iż, pani dr. nie stwierdziła żadnych zaburzeń związanych z tarczycą ani z podejrzeniami policystycznych jajników,  nadal została mi przypisana minimalna dawka Euthyrox’u.
Epikryza
Pacjentka przyjęta na oddział celem diagnostyki z podejrzeniem zespołu policystycznych jajników. Podaje zaburzenia miesiączkowania o typie oligomennorea, trądzik. Klinicznie bez wykładników hiperandrogenizacji. W wykonanych badaniach wykazano podwyższone stężenie androstendionu i DHT. W badaniu usg ginekologicznym i usg jamy brzusznej bez odchyleń.
„Nic pani nie dolega”- usłyszałam przy wypisie.
Po powrocie do domu, już nigdy nie wzięłam do ust ponownie ŻADNEGO LEKU! (Recepta nie została wykupiona) Nawet tabletki na ból głowy. Od tego momentu jestem „czysta.” W momencie przeziębienia piję gorącą malinową herbatę z dodatkiem imbiru, cytryny, miodu oraz whisky i kładę się do łóżka aby się wypocić. Ból głowy? – Sam przejdzie bądź zapiję go szklanką wody. ( Częsty przypadek bólu głowy to właśnie odwodnienie!)
Problem się pogłębiał. Zaczęły się pojawiać wykwity ropne i ta opuchlizna… Wróciłam do punktu wyjścia.
Październik 2014r.
IMG_5005 IMG_5007IMG_5006
Listopad 2014r.
IMG_5796
Popuchnięta lewa strona twarzy. (Na zdjęciu prawa)IMG_5798IMG_5797
Stan mojej cery osiągnął apogeum.
Zrezygnowana, zaczęłam szukać pomocy w medycynie alternatywnej. Udałam się do Wrocławia do kliniki Domivita na VEGA- TEST.
Polega on na wyszukaniu jednego punktu biologicznie aktywnego na palcach dłoni, który będzie reprezentatywny dla całego organizmu. Poprzez dokładnie dobrany punkt można bardzo precyzyjnie uzyskać pełną informację o pracy wszystkich układów i narządów, a przede wszystkim z dużą dokładnością wykryć w organizmie:
– wirusy,
– bakterie,
– grzyby,
– pleśnie,
– obleńce,
– tasiemce,
– przywry,
– pierwotniaki,
– szkodliwe pozostałości po antybiotykach oraz lekach przeciwbólowych,
– obciążenia szkodliwymi czynnikami środowiska zewnętrznego,
– toksyczne produkty przemiany materii,
– niedobory minerałów i witamin.
Wyszło mi… ZAKWASZENIE ORGANIZMU!!!
Tak, to ono było przyczyną mojego problemu od 3 lat…
Preparat: Wodorowęglan sodu oraz witamina C w 1000 mg dawce 1×1. Oba te lekarstwa są lekarstwem na RAKA!!! Naturalne - nagminnie utajniane przez firmy farmaceutyczne.
APEL!!!
Proszę, nie pytajcie o dawkowanie wodorowęglanu. Wpierw sprawdźcie co wam dolega. Czy również jest to zakwaszenie organizmu, następnie wdrążcie leczenie!!! :*
Dodatkowo zaczęłam stosować produkt Flavon Activ oraz Green- naturalny suplement diety. Zarówno doustnie (2×1) jak i jako maseczkę na twarz(Green). Również o działaniu silnie odkwaszającym.
22 Listopada 2014
Zdjęcie poniżej prezentuje twarz z początku kursu wizażu. Jest to zdjęcie w MAKIJAŻU MINERALNYM, jak widać, w ogóle nie zdał egzaminu na mojej cerze.
Niestety higiena podczas kursu nie była najwyższych lotów. (Silikonowe, trójkątne gąbeczki do aplikacji podkładu- jednorazowe, używane wielokrotnie.) Malowana przez koleżanki, moja skóra po tygodniu była popuchnięta do granic możliwości- nie mogłam dotknąć twarzy z bólu. Na drugi tydzień- już nie pozwoliłam sobie dotknąć twarzy.
Zdjęcie poniżej zostało wykonane
27 Listopada 2015r.
Początek kuracji z Wrocławia + Flavon. Po tygodniu widziałam jak wykwity wręcz zastygają na twarzy.
(Bez makijażu)
9 Grudnia 2014r. (Bez makijażu)
15 Grudnia 2014r. (Bez makijażu)
Zdjęcia przedstawiające tydzień po tygodniu. Widać jak skóra pięknie się oczyszcza. (Bez makijażu.)
Tutaj kolejny przykład, jak makijaż potrafi działać cuda! Makijaż + odpowiednie światło + filtr na Instagramie ratował mi życie!
Są to zdjęcia z tego samego dnia.
24 Marca 2015r.
Brak opuchlizny, brak kaszki. Na twarzy pojawiają się pojedyncze wykwity.
9 Kwietnia 2014r. Widać praktycznie tylko przebarwienia pozostałe po wykwitach. (+ olejowanie włosów ;P ) (Bez makijażu)
17 Kwietnia 2015r. (Bez makijażu)
Tego samego dnia w makijażu
20 Kwietnia 2015r. (Bez makijażu)
20 Kwietnia 2015- Kupienie nowych kosmetyków do pielęgnacji. Ziaja- Liście manuka. (REWELACJA!!! <3 )
23 Kwietnia 2015r. (Bez makijażu)
Tego samego dnia.
2005 vs. 2015
Zdjęcie po lewej stronieprzedstawia mnie jako nastolatkę. Bez podkładu! Podkład zaczęłam stosować dopiero w momencie pojawienia się problemów skórnych.
11 Czerwca 2015r.
2 Lipca 2015r.
Pozostały głównie przebarwienia po manualnym oczyszczaniu skóry.
13 Lipca 2015r.
Poniżej prezentuje wam zrzut ekranu, wydaje mi się bardzo przydatnej informacji. Wykwity występujące w danych strefach twarzy, zawsze podpowiadają nam o problemie który tkwi głębiej. Jeżeli masz problem z wykwitami, na pewno wiesz na której partii twarzy występują. Sprawdź co może Ci dolegać!
20 Lipca udałam się na pierwszą wizytę do Dr. Doroty Woszczyny.
Pochwaliła mnie za piękne odkwaszenie organizmu. Powiedziała, że przyczyną moich problemów jest stres. Nerki (wiecznie chłodne kończyny oraz  częste zapalenie pęcherza itp.) oraz wątroba które odpowiednio nie filtrowały, stąd też tak duży niedobór wit. D3.
Zaczynam nową kuracje bazującą tylko na naturalnych lekach.
– Maść z Ruty (nerki)
– Wit C 1000 (Biorę cały czas)
31 Lipca 2015
Postanowiłam wrócić do produktów Flavon (100% naturalny suplement diety) http://www.flavonmax.pl/pl (PS- prawdopodobnie przy rejestracji jest potrzebny kod, jeżeli ktoś z was jest zainteresowany, mogę go podać priv)
Przyjmowałam wersję Active z guaraną na poranny kop energetyczny oraz green na noc doustnie oraz jako maseczka na twarz.
Moja dieta dziś:
– ograniczone cukry (sporadycznie słodkie) cukier- tylko ksylitol (brzozowy)
– napoje: duża ilość herbat(Z czystka lepsza od zielonej!) oraz wody (filtrowanej, nie z butelki!)  Uwielbiam herbatę z mięty, maliny oraz pokrzywy. (nie słodzone!)
– zielone koktajle <3 (natka pietruszki, jarmuż, banan, sok jabłkowy itp.)
– ograniczony do minimum nabiał.
– brak alkoholu oraz papierosów (Nigdy nie paliłam, za to okazjonalnie piłam alkohol. od 2012r. zaprzestałam całkowicie)
– Flavon oraz wit. C 1000 mg jako suplementy diety.
Zebranie się z odwagą aby opublikować ten post zajęło mi sporo czasu. Jednak postanowiłam przerwać „temat tabu”. Mam nadzieję, że uda mi się pomóc wielu z was, które są w połowie bądź na początku drogi o piękną cerę.
Postanowiłam to zrobić z dwóch powodów:
1) Może i tobie uda się wyleczyć problem który tkwi głębiej.
2) Pragnę zwrócić waszą czujność na przemysł farmaceutyczny. Nie mówię tego jako „nawiedzona fanka zdrowego trybu życia.” Mówię to jako osoba, która przez ostatnie lata sporo przeszła i która w momencie odwrócenia się od chemicznych leków- wygrała na tym! Gdyby nie sterydy które brałam- nie zanikłaby u mnie miesiączka. Dodam, że nigdy wcześniej nie miałam tego typu problemów, nawet przy 7 intensywnych treningach tygodniowo oraz diecie! Jakie spustoszenie musiało powstać w moim organizmie po przyjmowaniu sterydów oraz antybiotyków, skoro hormony rozregulowały się  na okres 5 miesięcy oraz powstała nad kwasowość żołądka?
Dlaczego żaden z dermatologów nie zlecił jakichkolwiek badań tylko postawił diagnozę oraz wypisał receptę na silne leki?
Coraz częściej dziewczyny z problemami skórnymi dostają środek ( Izotec itp.), który musi zostać połączony z antykoncepcją. Dlaczego? Gdyby zaszły w ciąże oraz przyjmowały ten lek, mogły by poronić, bądź dziecko urodziłoby się z poważnymi wadami!!!
Jeden z dermatologów zaproponowała mi terapię (6 miesięcy) na którą trzeba wyrazić pisemna zgodę. Zapaliła mi się czerwona lampka. Wróciłam do domu i wstukałam nazwę leku (Dianette, Izotec itp. ) w wyszukiwarkę (pierwszy raz podważając kompetencję lekarza). Wydrukowałam 1,5 strony A4, czcionka 11 SKUTKÓW UBOCZNYCH!!!! Kosztem czego? Pięknej cery? Już wtedy wiedziałam, że to nie jest tego warte a problemu należny szukać głębiej.
image
Trzeba zadać sobie pytanie: Co się dzieje w naszym organizmie, że wyrzuca wszystko z wewnątrz na twarz? Twarz to tzw. trzecia nerka. Pamiętajcie o tym!
Wydaje mi się, że samoakceptacja wzrasta z wiekiem. Dziś czuję się wolna i nie „boję się” wyjść z domu saute, z obawą że ktoś na mnie krzywo spojrzy. Makijaż jest piękną rzeczą, która poprawia nam humor. Sprawia, że czujemy oraz zachowujemy się inaczej i nie ma w nim nic złego! Tak samo jak nie ma nic złego w naszej naturalnej urodzie. Oczywistą sprawą jest, że w makijażu wyglądamy inaczej- po to spędzamy czas nad makijażem aby wyglądać inaczej!!!
Drogie panie które maja podobny problem bądź MYŚLĄ, że mają problemy skórne. Głowa do góry! Pewnie nie jest tak źle jak było u mnie!
Na sam koniec, dodaję filmik który poruszył internet w ostatnich tygodniach. Jest to filmik, który idealnie zmusza nas do refleksji nad problemami skórnymi innych osób. Nie wypowiadajcie się/ oceniajcie innych do póki sami nie znajdziecie się w danej sytuacji.
[youtube=https://youtu.be/WWTRwj9t-vU]
3mam za was kciuki i nie mogę się doczekać waszej reakcji na ten post!
Jestem ciekawa jak go odbierzecie. Czekam na wasze opinie na facebooku <3
Ściskam!
logo FS